„Najpierw masa, potem rzeźba”, czyli 5 mitów o budowaniu mięśni

  •  Redakcja
  •  0
  •  3 stycznia 2017
  • 394
 

Mity, mity. Uwielbiamy je tworzyć, uwielbiamy z nich korzystać. Odkąd jako ludzkość staliśmy się Homo interneticus mity przeżywają swój renesans. Byle bzdurna informacja czy plotka rozniesiona wirusowo przez Wykopy i inne Kwejki może zostać przyjęta przez społeczność za pewnik. W końcu komu chciałoby się weryfikować prawdziwość znalezionych informacji. Dzisiaj przedstawiamy 5 rozpowszechnionych mitów na temat budowania tkanki mięśniowej.

Mit nr 1: najpierw masa, potem rzeźba

Czyli jak w ekspresowym tempie przejść metamorfozę z zawodnika sumo w Dwayne’a Johnsona. W końcu nawet małe dziecko wie, że przy odpowiednio dobranych ćwiczeniach tłuszczyk doświadczy cudownej przemiany, zamieniając się w pięknie wyglądającą tkankę mięśniową.

Dlatego nie przejmuj się nadwagą i zjedz, wnusiu, jeszcze jeden kawałeczek serniczka. Jeszcze zostaniesz Schwarzeneggerem, zobaczysz.

No właśnie nie do końca. Przykro mi, moi drodzy, ale tłuszcz nie zamienia się w tkankę mięśniową. Mało tego, nadmierne kilogramy są podstawową przeszkodą w dążeniu do pięknej, muskularnej sylwetki. Dlatego nie „najpierw masa, potem rzeźba”, a raczej „najpierw redukcja masy, potem rzeźba”.

Mit nr 2: bez treningu Twoje mięśnie zamienią się w tłuszcz

Czyli sytuacja odwrotna do powyższej. Niemniej tak samo jak tłuszcz nie zamienia się w mięśnie, tak i mięśnie nie zamieniają się w tłuszcz. Są to zupełnie dwie różne tkanki i przemiana jednej w drugą byłaby porównywana do przemiany sztabki czekolady w sztabkę złota. Inną sprawą jest zaprzestanie regularnej aktywności fizycznej, co może skutkować tym, że tłuszcz zwyczajnie „przykryje” tkankę mięśniową.

Mit nr 3: więcej białka to więcej mięśni

Owszem, biało jest istotne w procesie budowania masy mięśniowej. W końcu stanowi nadrzędny budulec mięśni. Niemniej spożywanie go w ilościach, lekko mówiąc, nadmiernych, nie sprawi, że Twoja droga od zera do Schwarzeneggera diametralnie się skróci. Przede wszystkim musisz pamiętać, że przeciętne dzienne zapotrzebowanie na białko oscyluje wokół 2 gramów na kilogram masy ciała. Każda nadwyżka zostanie zamieniona w energię, a jakość takiej będzie mizerna w porównaniu chociażby z energią dostarczaną z węglowodanów. Dlatego jeśli zależy Ci na wdrożeniu diety, która pomoże w walce o piękne ciało, w pierwszej kolejności skup się na skutecznym zbilansowaniu tłuszczów z węglowodanami.

Mit nr 4: sobotnie browarki z kumplami na pewno mi nie zaszkodzą

Kilka lat temu dwóch szwedzkich naukowców – Ulf Riserus i Erik Inglesson – stwierdziło, że istnieje spora zależność między spożywaniem alkoholu i przyrostem tkanki tłuszczowej, zwłaszcza w okolicach brzucha. A tzw. „piwny mięsień” nie tylko wygląda mało estetycznie, ale może być również przyczyną wielu problemów zdrowotnych.

Ale jak spożywanie alkoholu ma się do procesu rzeźbienia muskulatury? Po pierwsze – sam w sobie alkohol jest niezwykle kaloryczny (na 1 gram przypada blisko 7 kcal). Po drugie – nadmierne jego spożycie upośledza nasze odczuwanie głodu i sytości, co może prowadzić chociażby do przejadania się. Po trzecie (i najważniejsze z racji interesującego nas zagadnienia) – alkohol ma niezwykle negatywny wpływ na budowę mięśni, m.in. negatywnie oddziałując na syntezę białek mięśni i spowalniając procesy regeneracyjne w obrębie mięśni.

Mit nr 5: ćwiczenia z ciężarami sprawią, że będziesz wyglądała jak kulturystka

Tak, zwracam się właśnie do Was, Panie, bo ten mit dotyczy w głównej mierze przedstawicielki płci pięknej. Często prowadzi on do świadomej rezygnacji z treningów z ciężarami. Spowodowane jest to obawą przed tym, aby po kilku sesjach treningowych nie zacząć zamieniać się w Hulka. Nic bardziej mylnego, drogie Panie. Aby doprowadzić do przerostu tkanki mięśniowej, musiałybyście poświęcić na to długie lata. A decydując się na ćwiczenia z ciężarami, owszem, rozbudujecie tkankę mięśniową, przy czym warto pamiętać, że jest ona cięższa i bardziej zwarta od tłuszczowej, a co za tym idzie – zajmuje mniej miejsca.

Follow my blog with Bloglovin

Przeczytaj także